niedziela, 26 stycznia 2014

ROZDZIAŁ III.

PODRZUCANE LISTY PIERWSZYM KLUCZEM TEJ ZAGADKI.


Resztę podróży do domu klientki spędziliśmy w ciszy. Kobieta czuła się wyraźnie nieswojo, siedziała skulona na fotelu, spoglądała przez szybę takim wystraszonym wzrokiem ..
Ja natomiast jak najbardziej skorzystałem z uroku tej chwili ciszy. Mogłem na spokojnie jeszcze raz wszystko przeanalizowac, poskładac do kupy i spróbowac wyłonic te najistotniejsze szczegóły, które mogą byc kluczem tej sprawy. Co zdążyłem zaobserwowac?
Mimo tego, że bardzo dużo się dowiedziałem, to nie usatysfakcjonowało mnie to. Zbyt dużo gadania, zbyt mało konkretów. Owszem, dowiedziałem się dużo rzeczy z życia mojej klientki, jest to niezbędne do dalszego śledztwa, jednak oczekiwałem czegoś co mogłoby wreszcie ruszyc sprawę do przodu.
Ale nie chciałem byc nachalny, dlatego chwilowo odpuściłem dalszy wywiad, zwłaszcza widząc niezbyt ciekawy stan mojej klientki.
Wreszcie po jakieś godzinie z hakiem dojechaliśmy na miejsce. Wysiadając z auta, ujrzałem wręcz coś wspaniałego; piękny, duży a zarazem taki mały dom; tą piękną villę ze spadku po dziadku klientki.
Coś naprawdę wspaniałego, o czym my, brytyjczycy, możemy sobie tylko pomarzyc.
Nie licząc królowej, prezydenta, posłów i innych ludzi z tej branży.
Dom był pilnie strzeżony przez ciężkie, żelazne bramy i kod, dlatego zdziwiło mnie, skąd przestępcy wdarli się na posesje? Bardzo dziwne. Chyba że podstawili tam wcześniej kamerkę szpiegowczą, którą idealni ustawili pod kątem tak, aby widziec cyferki kodu. Tak, chyba tak musięli zrobic.
Albo są jakimiś hakerami, ale to nie możliwe, takiego kodu i takie urządzenia nie da się oszukac.
Kobieta wpisała hasło, i brama z hukiem otworzyła się na oścież.
Wchodząc do ganka ogródka villi, zobaczyłem do czego zdolni byli przestępcy.
Niektóre szyby były wybite, drzwi od domu, chociaż stalowe, miały liczne wgniecenia, widac było również, że próbowali się dostac do środka, bo bardzo widoczne były ślady łomu.
No i oczywiście resztki napisów na ścianach, które nie zeszły, ponieważ najwidoczniej były zbyt dużo razy malowane i demaskowane.
Drzewa zniszczone, ogródek wydeptany, kwiaty wyrwane, mur wokół posiadłości częściowo zburzony. Widok nie najciekawszy .. teraz zrozumiałem strach i obawy mojej klientki.
- Nie mówiła mi pani że jest AŻ tak źle - powiedziałem, rozglądając się dookoła.
- Wie pan, nie ma się czym chwalic - sztucznie uśmiechnęła się klientka.
Kiedy kobieta szukała kluczy od mieszkania, ja bliżej przyglądnąłem się napisom na ścianach.
- Co tam było napisane? - spytałem wskazując na jeden z napisów.
- Różne obelgi, takie jak su.., ku.., dzi.. i inne tego typu określenia - kobieta otworzyła drzwi, i weszła do środka.
Ja zrobiłem jeszcze kilka zdjęc szkód wyrządzonych przez wandali, mogą się przydac do dalszego śledztwa, i wszedłem tuż za klientką, wchodząc, radziłem jej, aby zamknęła drzwi na kilka spustów, i tak też uczyniła.
- Czy oprócz zniszczeń na zewnątrz, dostawała pani coś jeszcze? - spytałem bacznie rozglądając się po mieszkaniu.
- Tak - kobieta wyjęła z szuflady z kuchni duże pudło, chyba po telewizorze, i położyła na stole - To są wszystkie listy, które mi podrzucali, tyle się tego nazbierało przez te kilka tygodni.
- To w takim razie oni musięli panią nachodzic kilka .. a nawet kilkanaście razy dziennie - przyznałem.
- I tak też było. Codziennie w skrzynce i przed drzwiami dostawałam takie listy, kiedy przeczytałam pierwsze kilkanaście, to kolejnych już nie czytałam, tylko odkładałam do tego pudełka.
- O jakiej treści były? - spytałem.
- Niech pan sam przeczyta, nie musi pan wszystkich, bo praktycznie każde z nich są o podobnej treści.
Dla mnie to było oczywiste, że nie przeczytam wszystkich, chyba więcej było tych listów niż wszystkich ludzi w Wielkiej Brytanii. Dlatego wyciągnąłem pierwszy lepszy list, o takiej treści:

'' Nie odpuścimy, nie damy się tak łatwo spławic. Będziemy cie nachodzic, dopóki nie oddasz nam czegoś, co jest dla nas bardzo ważne. Nie damy ci spokoju. Co dzień będziemy posuwac się do coraz gorszych rzeczy, aż w końcu dostaniemy to, czego chcemy. Radzimy ci samej nie wychodzic z domu, a jeśli już, to tylko ostrzegamy, że nawet ochrona królowej Wielkiej Brytanii nie dałaby nam rady. Więc lepiej uważaj na siebie. Pewnie zastanawiasz się, czego od ciebie chcemy. Nie zdradzimy ci tego, ponieważ chyba jesteś na tyle inteligentną kobietą, że potrafisz się sama domyślec. Podpowiemy ci jednak, w razie jakiegoś nieporozumienia, że jest to coś, z czym się od urodzenia nie rozstajesz. I nie odpuścimy, dopóki tego nie dostaniemy. Jeżeli nie chcesz samowolnie - to my to zrobimy za ciebie, z czystą przyjemnością.
Miej sie na baczności, chociaż nikt nie jest w stanie zapewnic ci stu procentowej ochrony.
Twój cichy wielbiciel ''

Po przeczytaniu tego listu, miałem pustkę w głowie.
Do tej pory myślałem, że celem przestępców jest kosztowny majątek i dom po spadku dziadka klientki.
Ale teraz, wszystkie moje podejrzenia, musiałem wyrzucic z pamięci. Tylko jednego nie mogłem zrozumiec.
Skoro nie szukają sposobu, na dorwanie się do majątku kobiety .. to czego tak naprawdę chcą?
I co najważniejsze, o co chodziło z tym, czego szukają. 
Czegoś z czym, cytuję 'nie rozstajesz się od urodzenia' .. Bardzo dziwna sprawa.
- Coś nie tak? - spytała kobieta, kładąc swoją dłoń na moim ramieniu.
- Z jednej strony tak, ponieważ wreszcie mamy coś, co na dobre ruszy sprawę z miejsca i poprowadzi w dobrym kierunku, jednak z drugiej strony, wszystkie moje dotychczasowe podejrzenia, okazały się totalną klapą. 
- Czyli .. ich celem nie jest mój majątek? - spytała ostrożnie kobieta, w jej głosie wyczuwałem panikę i strach w jednej postaci.
- Nie, nic z tych rzeczy - odpowiedziałem, całkiem spoważniając.
Uniosłem wzrok ku kobiecie, spojrzałem jej w oczy. Teraz wypadałoby jej odpowiedziec na pytanie, ale nie wiedziałem w jaki sposób to zrobic. Złożyłem list, i schowałem go pod kurtkę.
- Przyczyna tkwi znacznie bliżej niż się spodziewałem - ich celem, jest pani, pani Andreo.


                                      





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz